Bierzmy się w końcu za tę ciszę

motyw z Anny Kowalskiej

 

cała ta upragniona wspólna wieczność,

o którą składałyśmy dłonie, kończy się dziś

jak zawsze: znużeniem, kłótnią, rytualną samotnością,

natręctwem powrotów. i tylko nagłe miłości

– jak swastyka na przydrożnej kapliczce czy sprytna

przerzutnia – zaskakujące, dają schronienie: cień

nadziei na zdrowy puls i na zdrowe pozory

zieleni. choć roztopy znów zdemaskują błoto, to

nasza prywatna wiosna jest przecież teraz

najważniejsza. niech będzie jak przenośne światło

w płynie: gdziekolwiek będziesz, przetnę nim mgłę,

rozpuszczę ciemność, ożywię martwe dekoracje,

wytłumię zgrzyt zwrotnic w drodze od ciebie

do ciebie. niech nigdy już żadna miłość zastępcza

nie przywłaszczy sobie naszych świtów. zamieszkamy

pod wspólnym zaimkiem, a resztę okroimy brzytwą

ockhama. zostanie wprawdzie nieznośny zapach

tataraku jak wspólne zdjęcia z czasów, których nigdy nie było.

 

*

kiedy spałaś, dotykałam twoich włosów, czekałam na koniec

nocy – nigdy nie wiem, co nam przyniesie, może jakąś nową

miłość. albo śmierć

22 października 2009

 

 
Bierzmy się w końcu za tę ciszę

motyw z Marii Dąbrowskiej

 

szkoda, żeśmy się spotkały[1], mówisz, a ja wciąż

rozpisuję bliskość na strony. precyzyjnie nazywam miejsca

i gatunki samotności, jakie to piękne. i żadnego zbędnego słowa[2].

słowa. opuszczając je za każdym razem przyprawiam skrzydła

kamieniom. to z nich układa się ścieżka obok drogi[3].

 

a miejsca, w których umierałyśmy? mają się dobrze.

jak sny. dziś znów była w nich śmierć. miała twarz tej,

w której dokonało się[4]. wtedy, w warszawie, w masadzie,

w dziecięcej wyliczance: raz-dwa-trzy: do kanału zejdziesz ty.

 

*

nie spałam, kiedy dotykałaś moich włosów. czekałam na koniec

nocy – nigdy nie wiem, która pierwsza wystąpi z brzegów:

miłość. albo śmierć

27 października 2009


 

[1] z „Dzienników” Anny Kowalskiej

[2] z „Dzienników” Marii Dąbrowskiej: po lekturze „Nocy i dni”

[3] tytuł książki Kazimiery Iłłakowiczówny (Anna Kowalska miała być tytułową ścieżka obok drogi)

[4] tytuł rozdziału z „Przygody człowieka myślącego” Marii Dąbrowskiej, w którym z pozycji świadka i z dziennikarską perfekcją przedstawia powstanie warszawskie

 

[wiersze z książki Portret niesymetryczny”]

<posłuchaj wierszy>