Karczewska i jej dzieci?

 

Rozmowa z Anetą Kolańczyk i Izą Fietkiewicz-Paszek, współorganizatorkami I Festiwalu Poezji im.  Wandy Karczewskiej w Kaliszu

Red.: – Jednym z głównych celów festiwalu miało być przypomnienie Wandy Karczewskiej, pisarki mocno związanej z Kaliszem. Jakie – po pierwszej imprezie – widzicie na to szanse?

A. Kolańczyk: – Mamy nadzieje, że dopiero teraz rozpocznie się wokół Karczewskiej prawdziwa dyskusja. Opieramy się tu przede wszystkim na dużym zaangażowaniu wielu osób także spoza Kalisza. Najważniejszą postacią jest dla nas Karol Samsel, który podjął się przebadać cały dorobek pisarki, łącznie z jej listami, tłumaczeniami itd. Na pewno wynikną z tego jakieś publikacje, być może już na przyszłoroczny festiwal. A za dwa lata marzy nam się porządna monografia, która uświetniłaby 100-lecie urodzin Wandy Karczewskiej.

I. Fietkiewicz-Paszek: – Wiele osób, które z różnych powodów nie dotarło w tym roku do Kalisza, już deklaruje swój przyjazd za rok. Będzie więc tych głosów o wiele więcej… Początkowo wprawdzie podejrzewano nas, że próbujemy lansować jakąś lokalną postać, ale kiedy okazało się, że to wartościowa literatura, zainteresowanie przerosło nasze oczekiwania. Dlaczego Karczewska jest więc od lat nieobecna w przestrzeni literackiej? Chyba trafnie określił to Leszek Żuliński, zaliczając tę pisarkę do tzw. ,,poetów osobnych”. Grudniowy numer internetowego kwartalnika sZAFa (www. szafa.kwartalnik.eu) oraz najbliższy numer czasopisma literackiego ,,Migotania” (dostępne w Klubach ,,Empik”) będą w znacznej mierze poświecone właśnie Karczewskiej.

Red.: – Ale festiwal to nie tylko Karczewska, lecz także całe grono jej ,,dzieci”, następców i kontynuatorów, którzy licznie stawili się w Kaliszu. Jaki obraz młodej poezji polskiej wyłania się z tych konfrontacji? Czy rzeczywiście każdy z was jest ,,osobny”?

I.F.: – Nie ma dziś takiego wiatru historii, który niósłby nas wszystkich w jedną stronę i próbował zepchnąć w jakąś niszę, bo tak z reguły powstawały prądy czy grupy poetyckie. Każdy z nas podąża własną ścieżką. (Chociaż są pewne ugrupowania, jak np. neolingwiści skupieni wokół J. Lipszyca czy J. Mueller, ale ich rolę w poezji polskiej musi jeszcze zweryfikować czas.)

Festiwal potwierdził, że bardzo dużo ludzi pisze, mniej czyta… Stąd dość zróżnicowana skala zaprezentowanych propozycji. Nie uczestniczyłam w pracach jury, ale podsłuchałam, że co najmniej jedna trzecia wierszy zgłoszonych do konkursu to była naprawdę dobra poezja – a to już nieźle świadczy o całej imprezie.

Poza tym taki turniej jest zawsze okazją, aby nie tylko wystąpić publicznie i poddać się ocenie, ale przede wszystkim posłuchać innych. A potem dyskutuje się godzinami w bufecie – głównie temat werdyktu…

Red.: – Kaliski werdykt chyba nie wzbudził zastrzeżeń?

 

I.F. – Nie, od początku było wiadomo, że Karol Samsel to nie tylko znakomity krytyk, ale także świetny poeta… Co zresztą rzadko się zdarza. To jest bardzo młody, wyjątkowo zdolny i pracowity człowiek, który działa z powodzeniem na wielu polach. Ale chyba kiedyś będzie musiał wybrać, co jest dla niego najważniejsze.

Red.: – Innych objawień – poza Karczewską i Samselem – nie było?

A.K. – Ależ były! Takim zjawiskiem była poetka Barbara Janas-Dudek z Chorzowa (jedna z laureatek festiwalu), która pokazała także niezwykły talent aktorski, prezentując swój wiersz ,,Zakład pracy chronionej”. Kilka osób na sali uwierzyło wręcz, że jest ona niepełnosprawna umysłowo. Być może powstanie z tego jakiś monodram…

I.F. – Dla mnie takim ,,objawieniem” byli młodzi ludzie z kaliskich szkół, którzy kapitalnie recytowali nasze wiersze. Oczywiście, że jest w tym także zasługa Jurka Szukalskiego i Włodka Garszki, którzy ich przygotowywali. Spróbujemy tych młodych recytatorów częściej zapraszać do udziału w naszych spotkaniach.

Red.: – Ile mamy w Polsce festiwali poetyckich i jak na tym tle rysuje się kaliski?

I.F. – Liczących się festiwali będzie około dziesięciu. Wcale nie koniecznie w dużych ośrodkach, także w Kutnie czy Świdnicy. Zdaniem obserwatorów z zewnątrz, nasz ma duże szanse, aby także zaistnieć w tej grupie.

Red.: – Jak na tle gości – a było ich ponad pół setki z całej Polski – wypadli kaliscy twórcy?

A.K. – W ścisłym gronie laureatów znaleźli się Krzysztof Martyna z Kalisza i Weronika Zalewska z Ostrowa, którzy otrzymali wyróżnienia. Ciekawy wiersz przedstawił też Marek Brymora. Więc chyba nie wypadli źle?

Gratuluję i życzę kolejnych równie ciekawych spotkań poetyckich nad Prosną.

 

Rozmawiała: Bożena Szal-Truszkowska