odbicia

 

adres wystawy

Karol Samsel o prezentowanej wystawie:

      Miłość nie zazdrości ani nie szuka poklasku. Już trzy lata minęły od momentu, w którym po raz pierwszy wziąłem do ręki Portret niesymetryczny Izabeli Fietkiewicz-Paszek (2010), wtedy jeszcze w pliku Wordowskim i odkryłem jej odpowiedź daną św. Pawłowi z Tarsu. Pisałem wówczas, zaskoczony ambiwalencją przedstawienia adresata: „jest w Portrecie wrogiem i nauczycielem, prorokiem i idealnym miłośnikiem”. Do niego Izabela „przesyłała poufny mailing”. Siła anty-erotyków z Portretu pozostała do dziś żywa, nie naruszył jej czas. Któregoś dnia postanowiłem im odpowiedzieć, pisząc Jaśnik: „Dokąd w takich chwilach chcesz zmierzać, miłości – upiór z Tarsu zjada swoją szatę i wymiotuje łzami? Ręka odsuwa się od ekranu, obrośnięta mięsem?”
     Miłość nie zazdrości ani nie szuka poklasku. Cieszę się, że Izabela Fietkiewicz-Paszek i Urszula Król mogą wspólnie przedstawić swoje prace w Artpub Galerii i że dzieje się to właśnie w tych okolicznościach: prezentacji cyklu listów poetki do św. Pawła. Fotografia Uli Król wymyka się opisowi, komentarzom, a nawet interpretacji. Daje się w pełni odczuć dopiero w odbiorze naturalnym i intuicyjnym – niejako poza możliwościami wszelkiej egzegezy. To specyficzne odczucie: oglądając te zdjęcia, mam wrażenie pozostawania ich autorki w stałej gotowości widzenia. Zdjęcia Król nie poprzedza ani kalkulacja, ani spontaniczność, ani nawet eksperyment formalny. Miłość, w tym także miłość widzenia, nie zazdrości ani nie szuka poklasku. Pokora fotografa wobec omnipotentnych sił obrazu i sposobów obrazowania. Dyskrecja, ubóstwo, niewidzialne wyprawy wgłąb siebie, poszukiwania i odnalezienia – zgodnie z tytułem jednego z najpiękniejszych w moim przekonaniu zdjęć tej wystawy: Moc w słabości.
     Na koniec zapytajmy: jaki jest ich temat? Jaki jest temat zdjęć Urszuli Król? Co okazało się ostateczną dominantą? Z pewnością są to zdjęcia kontemplacyjne, gdzie jednak sytuować przedmiot namysłu? Zauważmy: nie jest nim człowiek ani nie są ludzie, niezwykle rzadko świat przedmiotów, co najwyżej ich emanacje: światła lub plamy barwne. Ponad nimi i najczęściej – natura: w stanie górowania lub schyłku oraz czas w naturze: ruch, zmiana, progresy i regresy, w równym stopniu materialne iluzje i deziluzje. Jeśli rozkwit, to na podobieństwo niewielu rozkwitów w poezji Baudelaire’a: „dyskretnie, jak gdyby milcząco ukazując utraconą obecność, wciąż jednak pozostając niepodważalnym znakiem, wyznaniem istnienia” (J. P. Richard).